Dłonie są niezwykle precyzyjną częścią naszego ciała. Jako terapeuci wykorzystujemy je przede wszystkim do oceny tego, co znajduje się pod nimi i co możemy wyczuć poprzez dotyk. Najczęściej dotykamy ludzkiego ciała, oceniając między innymi przesuwalność tkanek, ich temperaturę czy napięcie.
Wraz z przedramionami i ramionami dłonie tworzą niezwykle skomplikowany i precyzyjny — przynajmniej z mojej perspektywy — aparat czuciowo-ruchowy. Jednak poza fizycznym wymiarem kończyn górnych istnieje jeszcze coś więcej. Wymiar emocjonalny.
Po sposobie, w jaki ktoś dotyka, możemy czasem powiedzieć naprawdę wiele. Pacjenci często mówią mi, że mam ciepłe dłonie i — podobno — dobre serce. Być może coś w tym jest, ale nie o tym dziś.
Zapewne spotkaliście się ze stwierdzeniami „mieć serce na dłoni” czy „daj rękę, pomogę Ci”. Możemy więc spojrzeć na nasze kończyny górne jak na narzędzie dawania — pomocy, wsparcia, troski czy współczucia. Jest jednak także druga strona tego porównania.
Podczas rozmów na leżance często pojawia się temat relacji między dawaniem a braniem. I może Was zaskoczę, ale wiele osób doświadcza w tym obszarze nierównowagi. Dają z siebie bardzo dużo: wsparcia, pomocy, uwagi, troski i współczucia. Jednocześnie same otrzymują niewiele — podziękowania, zauważenia ich wysiłku czy zwykłego docenienia.
Bardzo często ma to jeszcze głębszy wymiar emocjonalny, który warto omówić ze specjalistą zajmującym się zdrowiem psychicznym. Niemniej jednak pewne aspekty tego problemu możemy również odczuwać w ciele. Oczywiście mnie również zdarza się odczuwać ból dłoni czy poszczególnych części kończyny górnej. Najczęściej jest to efekt przeciążenia, przesilenia albo przetrenowania. Był też w mojej pracy zawodowej taki okres, kiedy zdecydowanie za dużo dawałem od siebie. Wtedy jeszcze nie potrafiłem spojrzeć na to w ten sposób.
Dziś, po przeczytaniu kilku wartościowych książek i odbyciu kolejnych szkoleń, trochę lepiej rozumiem, skąd mogą wynikać takie mechanizmy. Dzięki temu mogę nie tylko zauważać je u innych, ale również przyglądać się im u siebie i poddawać je terapii. Bo może czasem warto zadać sobie pytanie: ile daję, a ile pozwalam sobie przyjąć? Może właśnie w tej proporcji kryje się coś, co nasze ciało próbuje nam powiedzieć.
Pozdrawiam,
Marcin Fatla
Kontynuując moje przemyślenia na temat niespecyficznych problemów, z jakimi pacjenci zgłaszają się do gabinetu, dziś…
Obręcz miednicza jest niezwykła nie tylko pod względem biomechanicznym i strukturalnym, ale również z perspektywy…
Czy zdarzyło Ci się kiedyś usłyszeć, że wyniki badań są prawidłowe, a mimo to nadal…
Ból w klatce piersiowej najczęściej kojarzy nam się z problemami z sercem. To naturalne, że…
Dolegliwości bólowe barku lub barków to jeden z częstszych powodów, dla których pacjenci zgłaszają się…
Bywa, że w gabinecie terapia przebiega bardzo dobrze. Praca z ciałem przynosi ulgę, a pacjent…