Emocja – (nie)oczywista przyczyna problemu

Last modified date

Zdarza się tak, że terapia nie idzie do przodu. Badam, testuje, sprawdzam i tak w kółko. Na następnej wizycie dalej to samo. Dlaczego? Być może, że emocja jest przyczyną problemu? Na własnej skórze doświadczyłem dwóch przypadków z rzędu, że emocje z przeszłości i z teraźniejszości sprawiają, że pacjent nadal cierpi. Jeden przypadek to ból okolicy biodra u Pacjentki spowodowany m.in. przemocą seksualną, gdy była małoletnią dziewczyną. Drugi przypadek to ból kolana związany z niepoukładanymi wydarzeniami i nadal trwającymi bodźcami, które w jakiś sposób powodują tak mocny odruch ucieczki, że układ nerwowy sobie nie radzi i „wyrzuca” na zewnątrz problemy, które są bardzo głęboko. Czy Tobie drogi czytelniku nie zdarzyło się mieć jakiegoś bólu głowy przez gwałtowny stres? A może ból barków w wyniku przeciągającej się sytuacji stresowej? Odczuwalny ścisk w żołądku oraz jelitach w połączeniu z bólem odcinka lędźwiowego? O podobnych sytuacjach pisałem tutaj.

Rozwiązanie

Ciężko przychodzi nam myśl, że psychicznie może być nie najlepiej i tłumimy w sobie ten fakt. Boimy się opinii innych, aby nie być nazwany „debilem” , „ma coś z łokciem” lub „ale jest słaby/słaba”. To wymusza, że trzeba być silnym mimo wszystko. I to zakłóca proszenie o pomoc u specjalistów, bo co inni powiedzą. Jednak dochodzi do sytuacji, że choćby nie wiem co, to i tak wszystko runie jak domek z kart. W najlepszym przypadku spowoduje tylko takie problemy jak te powyżej lub nawet poważne jednostki chorobowe.

Dlatego warto czasem odpuścić i schować dumę do kieszeni, żeby dać sobie pomóc. Daje to możliwość spojrzenia na pewne rzeczy z innej perspektywy i zmienić to, co wydaje się, że nic nie można zrobić. Obserwując portale społecznościowe, coraz więcej jest zapytań o psychologów/psychiatrów, to oznacza, że społeczeństwo zaczyna myśleć o swoim zdrowiu psychicznym. Bardzo mnie to cieszy i mam nadzieje, że wszyscy zaczniemy myśleć szerzej o swoim zdrowiu.

Pozdrawiam,
Marcin Fatla