„Jestem beznadziejnym przypadkiem”
Dzisiaj tematem wpisu jest stwierdzenie padające jako pierwsze na wizycie. „Jestem beznadziejnym przypadkiem” — tym zdaniem najczęściej pacjenci opisują swój stan podczas pierwszej wizyty. W większości sytuacji wynika ono z nagromadzenia problemów, z jakimi mierzą się na co dzień. Istotnym, a często kluczowym czynnikiem jest również utrwalone przekonanie, że pomoc nie jest możliwa, ponieważ wcześniejsze próby wsparcia nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.
W naturalny sposób pojawia się więc pytanie: od czego rozpocząć proces zmiany?
Organizm człowieka może być jednocześnie obciążony wieloma czynnikami. W efekcie dostępne zasoby energetyczne nie są adekwatne do ilości wysiłku, jaki ciało musi podejmować każdego dnia. Wysiłek ten nie ogranicza się wyłącznie do sfery fizycznej — obejmuje również obciążenia emocjonalne i mentalne. Regulacją oraz adaptacją do tych wyzwań zajmuje się Autonomiczny Układ Nerwowy (AUN), który pełni kluczową rolę w utrzymaniu równowagi organizmu.
Do podstawowych czynników wspierających prawidłowe funkcjonowanie AUN oraz odbudowę zasobów należą:
- odpowiednia ilość i jakość snu,
- pełnowartościowe odżywianie,
- właściwe nawodnienie organizmu,
- zdolność adaptacji do sytuacji stresowych.
Jednocześnie istnieje szereg czynników, które mogą znacząco obciążać organizm:
- nieprzepracowane urazy, blizny oraz przebyte zabiegi chirurgiczne,
- ekspozycja na zanieczyszczenia pochodzące zarówno ze środowiska zewnętrznego, jak i z wnętrza organizmu,
- doświadczenia traumatyczne o charakterze emocjonalnym i mentalnym.
Nagromadzenie tych obciążeń prowadzi do znacznego wyczerpania zasobów energetycznych organizmu. W tym kontekście terapia manualna Autonomicznego Układu Nerwowego stanowi subtelne, a jednocześnie skuteczne narzędzie pracy terapeutycznej. Jej celem jest wsparcie procesów samoregulacji organizmu oraz stopniowe przywracanie poczucia równowagi. Dzięki takiej formie terapii możliwe staje się odzyskanie kontaktu z własnym ciałem i rozpoczęcie procesu wychodzenia z utrwalonego poczucia bezradności.
Pozdrawiam,
Marcin Fatla